Zespół stresu pourazowego – jak się z nim uporać?

Zespół stresu pourazowego (PTSD) w Kryteriach Diagnostycznych DSM V jest charakteryzowany przez pięć symptomów. Aby zdiagnozować PTSD, ostatnie cztery z nich muszą występować dłużej niż miesiąc i powodować znaczący dyskomfort.

  1. Ekspozycja na traumę: śmierć, lub zagrożenie śmiercią albo urazem.
  2. Natarczywe symptomy: powracające wspomnienia, flashbacki, psychologiczny i fizyczny dyskomfort.
  3. Unikanie: próby niemyślenia o traumie, unikanie miejsc, które o niej przypominają.
  4. Negatywne zmiany: w myśleniu oraz nastroju: niepamięć, negatywne przekonania, zniekształcone spostrzeganie, brak zainteresowania, oderwanie i separacja od innych ludzi, niezdolność do odczuwania pozytywnych emocji
  5. Pobudzenie: drażliwość, wybuchy złości, nierozważne zachowania, nadmierna czujność, nadmierna strachliwość, trudności z koncentracją, bezsenność

U swoich źródeł PTSD jest mechanizmem służącym przeżyciu, sposób myślenia charakterystyczny dla pola bitwy ma na celu zapewnienie nam bezpieczeństwa. To sposób, w jaki ciało mówi nam „Nigdy więcej nie będę już wykorzystany, zaatakowany ani nie znajdę się w niebezpieczeństwie”. Staje się on problemem, kiedy system alarmowy aktywuje się pod nieobecność realnego zagrożenia. Kiedy jednostka próbuje tłumić związane z zagrożeniem myśli i emocje. Alkohol, nadmierna czujność i ciągłe sprawdzanie, nie sprawią, że dana osoba będzie bezpieczniejsza, a jedynie tymczasowo uciszą alarm. Wszystkie te strategie stanowią empiryczny przykład unikania.

Mike 49 letni pakowacz produkcji, został poszkodowany w wypadku, odnosząc poparzenia trzeciego stopnia na grzbiecie prawej dłoni. Mike jest praworęczny. Pamięta widok maszyny spadającej na jego rękę. Pamięta bardzo żywo zapach palonego mięsa. Mike widzi siebie, jako pozbawionego kontroli, bezradnego i ułomnego. Utrzymuje on w sobie pewne kluczowe założenia:

  • Kiedy ludzie patrzą na moją rękę, jestem pozbawiony kontroli
  • Wyłączanie się, flashbacki, koszmary senne – nie potrafię kontrolować nawet własnego umysłu.
  • Jeśli nie potrafię kontrolować swojego umysłu, jestem słaby, pozbawiony kontroli, bezsilny i niezdolny do funkcjonowania
  • Jeśli nie mogę kontrolować swoich myśli i emocji, jestem bezsilny
  • Jeśli ujawnię swoją podatność na zranienia, ludzie stracą we mnie wiarę i będą mnie postrzegać, jako kogoś słabego
  • Jeśli unikam wychodzenia z domu, mam kontrolę nad swoim życiem. Mogę funkcjonować.
  • Ale jeśli stosuję unikanie też jestem bezsilny. To tylko udowadnia jak bardzo ułomny jestem.

Mike widzi niebezpieczeństwo wszędzie. A co najbardziej groźne, widzi je wewnątrz siebie. By radzić sobie ze strachem, Mike nie wychodzi z domu, unika ludzi i ukrywa swoją rękę. Ma się na baczności w sąsiedztwie kuchenek i grzejników. Stara się kontrolować swoje myśli, unikając wszystkiego, co mogłoby przypomnieć mu o wypadku. Wszystkie te strategie sprawiają, że ma coraz mniejsze poczucie kontroli. Unikanie i nadmierna czujność są jednocześnie przyczyną i próbą wyleczenia się z tego problemu. Jego próby unikania dyskomfortu, tylko ów dyskomfort utrwalają. Artykuł Aarona Brinena opisuje moc ekspozycji (na bodźce stresujące) w korygowaniu tych strategii. Mike wie, że kuchenka nie ma nic wspólnego z wypadkiem, ale nawet patrzenie na nią sprawia, że czuje niepokój. Od czasu wypadku niczego nie gotował. Taka strategia unikania znacząco zakłóca jego funkcjonowanie. Na początku, aby ustalić hierarchię Mike opisuje swoje zastrzeżenia:

  • Moja ręka może ponownie ulec zranieniu.
  • To będzie mnie naprawdę wiele kosztować.
  • Zrobienie tego może być trudne, muszę ćwiczyć ignorowanie mojego umysłu.
  • To uczucie może całkowicie mnie zaskoczyć.
  • Zrobienie tego wymaga zbyt dużo wysiłku. Nie jestem na to gotowy.

Są to realne obawy, które odnoszą się do: 1) ryzyka ponownego wypadku 2) braku zasobów pomagających przeciwdziałać ryzyku lub radzić sobie z nim i 3) obawy przed nieprzyjemnymi uczuciami. Te przekonania i obawy warto podważyć, krok po kroku, używając techniki hierarchii. Następnie, Mike opisuje zalety swojego unikania:

  • Chroni mnie ono przed realnym niebezpieczeństwem
  • To jest nawyk, przychodzi mi to naturalnie
  • To przytępia uczucia
  • Wreszcie mogę mieć dzięki temu choćby minutę spokoju
  • Całkowicie kontroluję dzięki temu moje myśli

Mike przyznaje, że unikanie przeciwdziała nieprzyjemnym uczuciom. I to samo w sobie jest wzmacniające. Póki, co unikanie wydaje się więc dobrą strategią radzenia sobie – „nie patrz na cokolwiek, co może wywołać w tobie nieprzyjemne uczucia”. Ale wiąże się to też z istotnymi kosztami. Mike wymienia ich kilka:

  • To tak naprawdę mnie nie chroni
  • To jest irracjonalne. Kuchenka nie ma nic wspólnego z moim wypadkiem
  • Jem poza domem albo zamawiam jedzenie z dostawą – to drogie i niezdrowe
  • To zbyt silna reakcja. Silniejsza, niż wymaga tego sytuacja
  • To staje się przygnębiające. To staje się beznadziejne.

Mike potrafi pójść jeszcze dalej. Potrafi wymienić minusy poszczególnych wad tej strategii. Potrafi szczegółowo opowiedzieć, jak wiele niedogodności one kreują, jak wiodą go ku dostrzeganiu najgorszych rzeczy w sobie, w jego świecie i jego przyszłości. Może zbadać, jak utrwala to strach i jak ogranicza to jego życie. Mike przyznaje, że widzi w związku z tym siebie, jako bardziej podatnego na zranienia, jako słabego. Potrafi też rozpoznać momenty, kiedy odczuwa jeszcze większy dyskomfort powodowany przez rzeczy przypominające mu wypadek oraz wspomnienia z niego. Biorąc to wszystko pod uwagę Mike porównuje zyski i koszty strategii unikania. Jest 80 do 20 przeciwko unikaniu, więc coraz bardziej chce się on zaangażować w ekspozycję. Coraz bardziej chce podważać swoje przekonania, które sprawiają, że ekspozycja wydaje się przerażająca, a unikanie atrakcyjne. Wreszcie jest on w stanie wymienić i rozwinąć korzyści płynące z ekspozycji:

  • Mogę zacząć znowu gotować. Mogę czuć się komfortowo w moim własnym domu
  • Mogę poprawić jakość swojego życia. Mogę być mniej skłonny do odczuwania niepokoju
  • Mogę zwiększyć swoje poczucie kontroli. Mogę zyskać poczucie zamknięcia i zakończyć tę historię
  • Mogę wyrwać się z rutyny. Zaznać więcej spokoju
  • Mogę być normalną osobą. Mogę być wolny

Mike może równie dobrze pójść nawet dalej. Może wymienić i rozwinąć zalety wymienionych zalet. Może zbudować wizję wolności, jako czegoś osiągalnego, czegoś, co pomoże mu przejść przez wszystkie oczekiwane niepowodzenia. Niektórzy klienci chętnie podejmują ryzyko i przyznają, że ich oczekiwania są w tym wypadku niepotwierdzone, tak jak to opisała Michelle Craske i jej współpracownicy. Inni mogą potrzebować pewnej dozy nadziei, by rozpocząć angażowanie się w ekspozycję. Mike jest właśnie tego rodzaju klientem. Znacznie wzbogacił on swoją listę korzyści, dostarczając sobie tym samym odwagi niezbędnej do zrobienia pierwszych kroków. Korzyści płynące z ekspozycji przeważyły jej koszty 80 do 20 i teraz jest on gotowy, by zmierzyć się ze swoimi lękami. Jest gotowy, żeby ustanowić hierarchię.

Źródło: https://www.beckinstitute.org/ptsd-survival-mechanism/

Tłumaczyła: Marzena Szydłowska

Udostępnij