Leczenie traumy – podejście oparte na dowodach czy podejście intuicyjne?

Na pierwszej sesji, 24-letnia kobieta usiadła naprzeciwko terapeuty. Czuła się wyraźnie nieswojo i niewygodnie w gabinecie. Otrzymała skierowanie z centrum kryzysowego z powodu zaawansowanego i stale utrzymującego się zespołu stresu pourazowego (PTSD), spowodowanego przedłużającą się traumą. Terapeuta przyjrzał się jej objawom oraz historii leczenia. Pacjentka opisała co najmniej cztery serie „leczenia traumy”. Rozmowa o jej doświadczeniach związanych z wcześniejszymi terapiami przebiegła następująco:

Kobieta: Terapeuci byli pomocni. Po sesjach zawsze czułam się lepiej.

Terapeuta: A później co się działo?

Kobieta: Nie wiem, ponieważ później znów czułam się źle.

Terapeuta: Czyli, kiedy była Pani pod opieką terapeuty czuła się Pani lepiej, ale na dłuższą metę nic się nie poprawiło?

Kobieta: Tak.

Terapeuta: Jak Pani myśli, dlaczego tak się działo?

Kobieta: Zrozumiałam, że skoro terapeuci byli zawsze pomocni i wnikliwi, to w takim razie ze mną musiało być coś nie tak. Coś złego dzieje się ze mną, skoro nic mi się nie polepsza.

Kobieta opisała szereg podejść terapeutycznych, które otrzymała od momentu wystąpienia traumy, między innymi:

  • mówiono jej, żeby przestała myśleć o traumatycznym wspomnieniu;
  • zachęcano ją, aby unikała sygnałów z pamięci i bodźców środowiskowych, przypominających traumę;
  • zostawiano ją w sklepie, aby stawiła czoła lękom związanym z byciem wśród ludzi;
  • pytano ją o relację z matką oraz wstydliwe doświadczenia; oraz
  • pytano ją o rolę alkoholu w traumatycznym wydarzeniu.

Każdy z terapeutów myślał, że okazuje jej pomoc oraz ufał swojej intuicji podczas tworzenia planu terapii. Zarówno kobieta, jak i terapeuci byli zadowoleni z tego, co przerabiali podczas terapii, a kobieta odczuwała ulgę pod koniec sesji. Natomiast na dłuższą metę, objawy stresu pourazowego nie ustąpiły,
a właściwie nasiliły się.

„Do niczego się nie nadaję…”

Problemem było to, że terapeuci, mimo dobrych chęci, nie opierali swojego podejścia na potwierdzonych naukowo koncepcjach dotyczących czynników podtrzymujących objawy PTSD. Zamiast tego terapeuci podchodzili do wyboru terapii intuicyjnie, zamiast stosować rzetelne, oparte na faktach interwencje w przypadku PTSD. Wcześniejsze nieefektywne terapie albo zachęcały kobietę, by ta polegała na niepomocnych sposobach radzenia sobie lub stosowały potencjalnie efektywną strategię w przypadkowy
i sprzyjający nawrotom traumy sposób (na przykład, zostawianie kobiety w sklepie, po to żeby zmierzyła się
z własnymi lękami). Negatywne rezultaty umacniały jedno z najczęstszych i najbardziej fundamentalnych przekonań PTSD: „Do niczego się nie nadaję, jestem niekompetentny”. Co więcej, kobieta z powodu wcześniejszych doświadczeń podczas terapii i poza nią, zauważyła, że coś w środku niej było tak bardzo nie tak, że nikt nie był jej w stanie pomóc, co doprowadziło do poczucia beznadziei, skłonności samobójczych oraz unikania terapii.

W lutym 2017 roku, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wprowadziło wytyczne dotyczące praktyki klinicznej w leczeniu PTSD. Na podstawie przeglądu aktualnej literatury, zdecydowanie zalecono terapię poznawczo-behawioralną. Terapia ta jest efektywna, skuteczna i łatwo dostępna na użytek terapeutów.

  • Terapia ekspozycyjna (na przykład terapia przedłużonej ekspozycji) polega głównie na eksperymentowaniu i uczeniu się przez doświadczanie, z wykorzystaniem technik ekspozycji. Pacjent systematycznie mierzy się z dwoma obszarami unikania: ze wspomnieniami wydarzenia traumatycznego oraz miejscami i sytuacjami, które o nim przypominają. Terapeuta przestrzega zasad tej interwencji terapeutycznej i używa dialogu sokratejskiego, aby przetworzyć ekspozycje.
  • Terapia poznawcza (włączająca przetwarzanie poznawcze) wykorzystuje bardziej poznawcze podejście do przekonań dotyczących traumatycznego wydarzenia oraz reakcji powypadkowych pacjenta. Jedną ze składowych tej terapii może być spisywanie relacji z traumatycznego wydarzenia, po to, aby całkowicie przetworzyć to wydarzenie.

Oba rodzaje leczenia zajmują się przekonaniami (np. ja jestem niekompetentny, świat jest bardzo niebezpieczny) oraz zaburzonymi strategiami radzenia sobie (np. unikaniem wspomnień oraz sytuacji i miejsc przypominających o traumie), które utrzymują objawy PTSD. Działania te zostały sprawdzone pod względem miejsca odbycia terapii, rodzajów traumy oraz rodzaju populacji badanej. Przestrzeganie działań opartych na faktach może zmniejszyć obciążenie terapeuty spowodowane złożonością PTSD oraz może pomóc skutecznie i efektywnie leczyć pacjentów.

W ostatniej fazie terapii przedłużonej ekspozycji, zapytano kobietę, które części terapii pomogły jej najbardziej, a które pomogły mniej. Jak wiele osób przed nią, powiedziała, że nie lubiła procesu powracania pamięcią (ekspozycja obrazowa), ale przyznała, że sama procedura była prawdopodobnie najbardziej pomocną częścią terapii. Odkąd lęki ustąpiły, kobiecie bardzo podobały się ekspozycje in-vivo, ponieważ pomogły jej wrócić do normalnego życia. Szczególnie doceniła wsparcie terapeuty oraz to, że przestrzegał on reguł protokołu leczenia. Powiedziała, że schemat postępowania dał jej nadzieję na przyszłość, ponieważ podejście było oparte na badaniach naukowych, oraz to, że terapeuta wykazał dokładne i pełne współczucia zrozumienie jej doświadczeń.

Ostatecznie w odpowiedzi na uczucie wstydu z powodu wcześniejszego braku poprawy, powiedziała: „Być może to ja schrzaniłam sobie życie na lata, ale nikt nigdy nie proponował mi takiego podejścia. W terapii były dwie części, których się obawiałam, ale to właśnie one pomogły mi najbardziej. Odzyskałam swoje życie.”

Tłum.: Piotr Przybył

Źródło: https://beckinstitute.org/trauma-treatment/

 

Udostępnij