Czy strach przed emocjami przyczynia się do uzależnienia? W jaki sposób zmierzenie się z emocjami pomaga nam walczyć z uzależnieniem

Dla nas ludzi, najgłębszym, najbardziej zakorzenionym problemem, z jakim musimy się zmierzyć, jest wybór między odczuwaniem, a brakiem odczuwania. Czy dążymy do witalności, miłości, pasji, współczucia oraz nieprzewidywalnej karuzeli, która jest efektem zaangażowania w życie i emocje? Czy może przyjmujemy zachowania, które oddzielają nas od cierpienia będącego integralną częścią ludzkiej egzystencji? Jeśli wybieramy to ostatnie, wszystko, co nas od niego oddala może przedstawiać się jako atrakcyjne, od telefonów komórkowych, media społecznościowe, środki przeciwbólowe i pornografię, po coca-colę i kokainę.

Jak powiedział Edgar Allan Poe: ,,Nie czerpię żadnej zupełnie przyjemności ze środków odurzających, w których używaniu tak sobie nieraz folguję. To nie w pogoni za przyjemnością wystawiam na niebezpieczeństwo życie, reputację i rozum. Jest to desperacka próba ucieczki od męczących wspomnień, poczucia nieznośnego osamotnienia i grozy przed nieugiętym fatum”.

Uzależnienie jest wynikiem wrodzonego pragnienia do samoukojenia. Można uzależnić się od wszystkiego, o ile wykonuje się pewne czynności nałogowo i w celu zaspokojenia potrzeby braku odczuwania. Wpadamy w uzależnienie by uciec od bólu, lecz sama ucieczka utrwala nasze cierpienie i w ten sposób nakręca się niebezpieczna spirala. Tak naprawdę, próbując zabić ból, często angażujemy się w inne autodestrukcyjne zachowania. Zapominamy o znaczeniu bólu dla naszej psychiki, czyli jego funkcji adaptacyjnej manifestującej się poprzez ostrzeganie nas, że dzieje się coś złego.

Przeżywanie emocji pomaga nam w nabywaniu wiedzy, wzroście i rozwoju. Podnosi naszą odporność i sprawia, że bardziej świadomie odbieramy spotykające nas doświadczenia. Odwrotnie zaś, wszelkie próby odcięcia się od odczuwania mogą przyczynić się do niedojrzałości emocjonalnej i często w znacznym stopniu zaburzyć nasze funkcjonowanie. Poza tym nie jesteśmy w stanie przytępić cierpienia, nie przytępiając jednocześnie radości. Wejście w uzależnienie może zniwelować lub osłabić odczuwanie przez nas każdego rodzaju emocji. Pozostając w takim stanie, ryzykujemy utratę poczucia własnej tożsamości. Oddzielamy się od naszego prawdziwego ja.

Ponieważ jesteśmy rozdarci między odczuwaniem a brakiem odczuwania, wszyscy podzieleni jesteśmy na nasze prawdziwe ja, część, która chce żyć, dążyć do celu i doświadczać, oraz na to co Dr Robert Firestone nazywa „anty- ja”, które próbuje nas izolować, odcinać od odczuwania, a nawet okaleczać i niszczyć. Celem „anty- ja” jest ochrona przed naturalnym cierpieniem i strachem wynikającymi z przejmowania się życiem i angażowania w nie, lecz w rezultacie ogranicza i krzywdzi nas na liczne sposoby, na przykład kierując nas w stronę uzależnienia.

Gdy poddajemy się myśli, że nie jesteśmy w stanie znosić bólu, skłaniamy się ku naszemu „anty- ja”. Słuchamy rady destrukcyjnego wewnętrznego mentora, mechanizmu myślowego znanego jako „wewnętrzny krytyczny głos”. Ten „głos” może napędzać proces uzależnienia, najpierw zachęcając do używania lub nadużywania, następnie karząc za nasze zachowanie. „Napij się”, kusi, „Zasługujesz na dobrą zabawę. Tak ciężko pracujesz. Przyda ci się chwila zapomnienia i relaksu.” Później, kiedy ulegniemy, krzyczy: „Ty nieudaczniku! Jak mogłeś znowu zawalić? Zawsze będziesz ofiarą losu.”

Uświadomienie sobie owego destrukcyjnego procesu myślowego i zmierzenie się z emocją leżącą u jego podstawy jest pomocne w leczeniu uzależnienia. Wchodząc na kolejne stopnie terapii jesteśmy w stanie zacząć rozumieć, skąd przychodzi nasz wewnętrzny krytyczny głos i w jaki sposób działa. Zaczynamy odczuwać samodzielnie i zdawać sobie sprawę z tego jak głos nami steruje. Możemy się mu przeciwstawić traktując jako zewnętrznego wroga zamiast akceptować go jako nasz prawdziwy punkt widzenia.

Wraz z poznawaniem wewnętrznego krytyka stajemy się świadomi naszych reakcji wobec niego. Możemy dostrzec jak niepostrzeżenie usiłuje wpływać na nasze czyny i dzięki temu świadomie wybierać inne zachowanie. Wewnętrzny głos krytyczny jest przebiegły jak nikt inny. Potrafi tak łatwo wedrzeć się do naszych myśli, że możemy postrzegać go raczej jako współmieszkańca, a nie wrogiego intruza, którym jest w rzeczywistości. Uświadamiając sobie nieświadome, jesteśmy w stanie przeciwstawić się „anty- ja” oraz, bez żadnej przesady, przejąć kontrolę nad swoim życiem.

Istnieją kroki, które możemy podjąć, by pomóc sobie w zwalczaniu wewnętrznego głosu, wzmacnianiu prawdziwego ja oraz nabywaniu kontroli nad uzależnieniem.

1. Opanuj strategie podnoszenia swojej tolerancji na emocje – Kiedy wychodzimy z uzależnienia, bardzo prawdopodobne, że pojawią się bolesne emocje, które dotychczas usiłowaliśmy stłamsić. Jest niesamowicie ważne, by posiadać zdrowy i dostosowany sposób radzenia sobie z tymi uczuciami. Praktykowanie współczucia wobec samego siebie oraz uważności, w ogromnym stopniu pomagają w tym procesie. Przyjmowanie postawy współczucia wobec samego siebie pozwala nam zaakceptować, że cierpienie jest częścią ludzkiego życia. Uczy nas, by w drodze w stronę wzrostu i zmiany zachowywać dla samego siebie życzliwość, cierpliwość i akceptację. Ponadto, trening uważności może pomóc nam w przyswojeniu umiejętności analizowania własnych myśli i uczuć, jednocześnie nie pozwalając im przejąć nad nami kontroli i sterować naszym zachowaniem.

2. Poznaj wyzwalacze – Ważne by zwrócić uwagę na to, jakie zdarzenia, ludzie lub okoliczności wyzwalają nasze wewnętrzne krytyczne głosy. Jakie sytuacje skłaniają nas lub sugerują chęć do odcięcia się? Czy stresujący dzień w pracy pobudza wewnętrznego krytyka, by kazał nam ulec nałogowi? Czy zacięta wymiana zdań z partnerem wywołuje dawne uczucia strachu i odrzucenia? Gdzie szukamy wtedy ukojenia? Musimy także uważać na tych ludzi, którzy wspierają kuszące głosy poddania się uzależnieniu. Osoby te wspomagają pozornie kojącą część naszego anty- ja. Gdy zaczynamy poznawać, co wyzwala w nas uzależnienie, możemy w lepszy sposób decydować z kim spędzamy czas, w jakie aktywności się angażujemy i jak radzimy sobie z codziennymi stresującymi sytuacjami. Możemy dokonywać lepszych wyborów, pod warunkiem że zachowamy współczucie wobec samych siebie i rozważymy, co jest nam potrzebne.

3. Dziel się z innymi – Pomaganie innym od dawna stanowi jedną z zasad Programu 12 kroków (AA) i nie bez powodu. Daje ono poczucie celowości i zdrowe skupienie uwagi. Ofiaruje nam budujący środek do uniknięcia izolacji. Działa także jako naturalny przeciwnik wewnętrznych krytycznych głosów mówiących nam, że jesteśmy bezsilni lub bezwartościowi.

4. Stwórz spójną narrację – Wielką wartość ma opowiadanie własnej historii i uświadamianie sobie znaczenia negatywnych zdarzeń, które nas ukształtowały, wielkich i małych traum, które doprowadziły nas do pragnienia ucieczki lub pójścia w stronę uzależnienia, by sobie z nimi poradzić. Wydobywanie takich wspomnień na powierzchnię i zrozumienie jak oddziałują na poczucie własnego ja, pomaga nam zintegrować mózg. Możemy lepiej rozpoznawać kiedy i dlaczego wyzwala się wewnętrzny krytyczny głos i zmieniać naszą reakcję wobec niego. Gdy rozumiemy źródło naszych spotęgowanych emocji, nie czujemy już, że mają nad nami władzę. Buduje to poczucie bezpieczeństwa w nas samych i przyczynia się do trwalszych relacji z innymi. Postępując w ten sposób oddalamy pragnienie ucieczki.

5. Zawieraj przyjaźnie – Jest o wiele łatwiej zagłuszyć negatywne komunikaty naszego wewnętrznego krytyka jeśli otaczamy się głosami przyjaciół. W przezwyciężaniu uzależnienia ważne jest unikanie odosobnienia. Musimy wciąż poszukiwać towarzystwa przyjaciół, którzy wspierają nasze prawdziwe ja i nie wyzwalają w nas szkodliwych zachowań ani nie kierują nas w stronę głosów nakłaniających nas do ulegnięcia nałogowi. Może to oznaczać w praktyce zmianę przyzwyczajeń, spędzanie więcej czasu z ludźmi, którzy powodują, że czujemy się spokojni i zrównoważeni, a mniej czasu z tymi, którzy mogą pobudzać nasz wewnętrzny krytyczny głos lub zachęcać nas do używek.

Każdy z powyższych kroków jest aktem odnowienia relacji z własnym życiem. Wszystkie jednak wymagają pewnego poziomu odwagi, chęci by odczuwać wszelkie emocje, które się pojawią. Paradoksalnie, jeżeli zmierzymy się z cierpieniem, możemy w rzeczywistości wieść bogatsze, radośniejsze i bardziej satysfakcjonujące życie. Jest możliwe, by odrzucić destrukcyjne lub bolesne wpływy z przeszłości bez odłączania się od naszych emocji i doświadczeń. Jest także możliwe zmierzyć się z wewnętrznym krytycznym głosem, który mówi nam, że nie jesteśmy wystarczająco silni lub że do przetrwania potrzebujemy odurzenia i ucieczki. Jak powiedział Dr Les Greenberg, możemy nauczyć się żyć w „pełnej uważności harmonii z naszym uczuciami, nie usiłując ich kontrolować”. Być może w tej harmonii znajdziemy antidotum na uzależnienie.

Tłum. Justyna Kraska Źródło: https://www.psychologytoday.com/us/experts/lisa-firestone-phd

Udostępnij